Wpisy z tagiem: ¶mietana kremówka
¶roda, 10 marca 2010
Przepis zaczerpniêty wprost ze znanego wszystkim bloga. Niczego w nim nie zmieni³am. Zamieszczam go tu, ¿eby og³osiæ triumf nad kremem, który bardzo nie chcia³ siê udaæ, ale w koñcu skapitulowa³ i siê uda³. A jak ju¿ siê uda³, to siê tym pochwalê. Przy okazji opiszê, co te¿ takiego robi³am, ¿e siê nie udawa³ i jak to zrobi³am, ¿e ostatecznie wyszed³ dobry. Pisa³am ju¿, ¿e dopiero uczê siê piec? No. I w taki w³a¶nie sposób uczê siê na w³asnych b³êdach. Mo¿e komu¶ uda siê czego¶ nauczyæ na moich b³êdach i ju¿ nie bêdzie musia³ pope³niaæ w³asnych. Tort jest lekki i chyba oryginalny - ja nigdy dot±d nie jad³am niczego, co ³±czy³oby ze sob± mak i bia³± czekoladê. A pasuj± do siebie bardzo dobrze. A wiêc: tort jest lekki. I delikatny w smaku. Idealnie nas±czony ponczem: wilgotny, ale nie mokry. Aromat rumu podkre¶la smak ca³o¶ci, ale nie dominuje. Chowa siê gdzie¶ na dalszym planie tak, ¿e w³a¶ciwie trudno go rozpoznaæ, chocia¿ jest wyczuwalny. Krem rozp³ywa siê w ustach. Marzy³a mi siê ¶nie¿nobia³a dekoracja tego tortu: jakie¶ rozetki, gwiazdki z kremu, ozdobione kilkoma srebrnymi kuleczkami. Okaza³o siê, ¿e ten krem niezbyt siê nadaje do robienia takich dekoracji. Chocia¿ ma g³adk± strukturê, trudno mi by³o tak wyg³adziæ powierzchniê tortu i ozdobiæ j± rozetkami, ¿eby wygl±da³o to ³adnie. Krem uk³ada³ siê jako¶ inaczej, ni¿ chcia³am i uparcie nadawa³ tortowi niechlujny, ba³aganiarski wygl±d. Ostatecznie siê podda³am, wyg³adzi³am krem tak, jak umia³am najlepiej i posypa³am tort ró¿owymi serduszkami. Ale mam ju¿ pomys³ na to, jak mo¿na by zrealizowaæ mój pierwotny zamys³: ubiæ dodatkowo sam± ¶mietankê, ewentualnie ¶mietankê z cukrem. Cienk± warstw± takiej ¶mietanki dodatkowo ob³o¿yæ tort i wyg³adziæ powierzchniê, z reszty zrobiæ rozetki. Dekoracje z bitej ¶mietany na pewno bêd± dobrze wygl±daæ.
Poniewa¿ osobom, które potrafi± piec, na pewno wystarczy przepis bez dodatkowych rozwlek³ych opisów, podajê go od razu. A je¶li kto¶, tak jak ja, jeszcze siê uczy, mo¿e przeczytaæ historiê moich nieudanych prób, któr± znajdzie zaraz za przepisem. CIASTO:
PONCZ:
KREM:
Bia³ka oddzieliæ od ¿ó³tek. Bia³ka ubiæ na sztywn± pianê, pod koniec ubijania dodaj±c stopniowo cukier puder, nastêpnie ¿ó³tka. Migda³y wymieszaæ z m±kami, proszkiem do pieczenia i makiem. Powoli po³±czyæ z mas± jajeczn±, wymieszaæ delikatnie. Tortownicê o ¶rednicy 23 cm wysmarowaæ mas³em, wysypaæ bu³k± tart±, wlaæ do niej ciasto. Piec w temperaturze 180 °C przez oko³o 45 minut, a¿ wbity w nie patyczek pozostanie suchy. Wystudziæ, przekroiæ wzd³u¿ dwa razy. Zrobiæ poncz: zimn±, przegotowan± wodê wymieszaæ z rumem, odstawiæ. Czekoladê przeznaczon± na krem rozpu¶ciæ w k±pieli wodnej, wystudziæ. ¦mietanê kremówkê ubiæ na sztywno. Powoli wlewaæ och³odzon± bia³± czekoladê, dalej ubijaæ. Na tortownicy u³o¿yæ pierwszy blat, nas±czyæ ponczem. Na blacie rozsmarowaæ ⅓ kremu. Przykryæ drugim blatem, nas±czyæ ponczem, posmarowaæ kolejn± ⅓ kremu. Przykryæ ostatnim blatem, nas±czyæ ponczem, udekorowaæ kremem boki i wierzch tortu. Sch³odziæ. Dowolnie udekorowaæ. Tort mo¿na przygotowaæ dzieñ wcze¶niej. Ten krem jest chyba do¶æ trudny dla pocz±tkuj±cych. Wnioskujê to z liczby znajduj±cych siê pod ¼ród³owym przepisem komentarzy, które og³aszaj±, ¿e co¶ posz³o nie tak. Dlatego te¿ mam nadziejê, ¿e mój opis pora¿ek komu¶ siê przyda i pomo¿e przy robieniu kremu. Pomo¿e znale¼æ przyczynê ewentualnego niepowodzenia i j± wyeliminowaæ. Zepsu³am krem kilka razy, zanim siê uda³o go zrobiæ. Nie do wiary, ¿e by³am taka wytrwa³a, ¿e próbowa³am dalej. Na pewno zachêci³o mnie to, ¿e skoro autorka bloga "Moje wypieki" poleca ten przepis, to na pewno jest on dobry. Uszczegó³owiê: upar³am siê, ¿eby krem zrobiæ ze ¶mietanki (p³ynnej). Na pewno da siê go te¿ zrobiæ ze ¶mietany (gêstej). I byæ mo¿e jest to nawet ³awiejsze. Ale ze ¶mietanki wychodzi trochê bardziej delikatny i tak mi bardziej pasowa³o. Przy pierwszym podej¶ciu krem mi siê zwarzy³. Sch³odzi³am ¶mietankê jak zwykle, da³a siê ubiæ bez problemów. Zaczê³am wlewaæ do niej czekoladê i ubijaæ. Zwarzy³a siê. Wniosek, do którego dosz³am: nale¿y ¶mietankê sch³odziæ najbardziej, jak siê da (w moim przypadku oznacza to sch³odzenie jej bardziej, ni¿ to zwykle robi³am). Nawet, je¶li taka nie do koñca sch³odzona sama w sobie siê ubije, w po³±czeniu z lekko ciep³± czekolad± jej temperatura siê podniesie i przy dalszym ubijaniu spowoduje rozwarstwienie siê kremu. Drugie podej¶cie da³o w rezultacie krem z grudkami. P³ynna czekolada w zetkniêciu z lodowat± ¶mietank± zd±¿y³a lekko zastygn±æ, zanim zosta³a wmiksowana w krem i pozosta³a w nim w postaci malutkich kawa³ków. Wyja¶nienie: wla³am za du¿o czekolady na raz, robi±c przerwê w miksowaniu, zamiast zrobiæ dok³adnie tak, jak w przepisie, czyli miksowaæ bez przerwy. Muszê jednak dodaæ, ¿e smakowi kremu to ani trochê nie zaszkodzi³o, a grudki nie by³y wyczuwalne. Tylko widoczne. Podej¶cie trzecie. Nie wiedz±c, czy problem z grudkami siê nie powtórzy, postanowi³am rozcieñczyæ roztopion± czekoladê ma³± ilo¶ci± ¶mietanki, ¿eby by³a mniej sk³onna do zastygania. Nie uda³o siê. Ma³a ilo¶æ ¶mietanki dodana do roztopionej czekolady powodowa³a jej warzenie siê, i to zarówno wtedy, kiedy oba sk³adniki by³y ciep³e, jak i wtedy, kiedy by³y sch³odzone. To bardzo dziwne, ale okazuje siê, ¿e o ile bia³± czekoladê da siê rozpu¶ciæ w wiêkszej ilo¶ci mleka (tak, jak w poprzednim przepisie na tort), to niewielkiej ilo¶ci nie da siê z bia³± czekolad± wymieszaæ. Kiedy w koñcu krem wyszed³ tak, jak trzeba, nie mog³am zrozumieæ, dlaczego tak d³ugo mi siê to nie udawa³o. Ostatecznie nie ma w tym niczego trudnego - wystarczy postêpowaæ dok³adnie tak, jak jest to opisane w przepisie, czyli dobrze sch³odziæ ¶mietankê, a roztopion± i sch³odzon± czekoladê wlewaæ do niej powoli, miksuj±c na bie¿±co. I nie trzeba kombinowaæ z rozcieñczaniem czekolady. (Dygresja: taki krem da siê zrobiæ równie¿ mieszaj±c roztopion± czekoladê z ca³± ¶mietank±, ch³odz±c, a nastêpnie ubijaj±c ca³o¶æ. Tego nie próbowa³am. Chcia³am zrobiæ to tak, tak mówi przepis, bo przecie¿ skoro da siê to tak zrobiæ, mnie równie¿ musia³o siê udaæ.) Niez³a konkluzja: po tylu nieudanych próbach doj¶æ do wniosku, ¿e nale¿a³o po prostu postêpowaæ wed³ug przepisu. Tyle tylko, ¿e trzeba postêpowaæ dok³adnie wed³ug przepisu. Przy okazji muszê powiedzieæ, ¿e czekolada Milka bardzo dobrze nadaje siê to rozpuszczania. Rozp³ywa siê szybko i jest fantastycznie aksamitna, bez grudek. Ch³odzona, przy zadziwiaj±co niskich temperaturach pozostaje p³ynna. Skoro ju¿ o tym mowa, u¿y³am ¶mietanki 36% firmy £owicz. http://mojewypieki.blox.pl/2008/09/Tort-makowy-z-kremem-z-bialej-czekolady.html
niedziela, 31 stycznia 2010
Ten tort jest pyszny, przepyszny. Od pierwszego momentu wiedzia³am, ¿e zostanie jednym z moich ulubionych wypieków. Wzbudzi³ zreszt± ogólny zachwyt. £±czy w sobie smaki czekolad: mlecznej, gorzkiej i bia³ej. Pomimo to, ¿e jest s³odki (i t³usty – bo ¶mietana i czekolada, przecie¿), sprawia wra¿enie lekkiego. Ma delikatny smak. Te kremy – to w³a¶ciwie musy czekoladowe. Kremów jest du¿o, tak. I tak ma byæ. Mo¿na my¶leæ o tym torcie jak o kremowym deserze z dodatkiem biszkoptu.
Zrobione ze ¶mietany kremy wysz³y idealnie gêste i bardzo przyjemnie siê z nimi pracowa³o, ale po³owê bia³ej masy, tê po³owê, która przeznaczona by³a na wierzchni± warstwê, ¶wiadomie zrobi³am bardziej p³ynn± – doda³am do niej niewielk± ilo¶æ ¶mietanki (doda³am j± pod koniec, dolewaj±c po trochu do gotowego kremu, mieszaj±c i sprawdzaj±c, czy ju¿ osi±gn±³ satysfakcjonuj±c± mnie konsystencjê). Chcia³am, ¿eby trochê sp³ywa³a z tortu, co moim zdaniem wygl±da bardzo apetycznie. Mo¿na porównaæ efekt osi±gniêty przeze mnie z wygl±dem tortu, ozdobionego wzorcowo gêst± mas±, ogl±daj±c zdjêcia do³±czone do przepisu ¼ród³owego i zdecydowaæ, któr± wersjê siê woli. Tamten tort wygl±da na pewno na bardziej uporz±dkowany. Co do mojego tortu, przypomina mi wielk± babeczkê, co mi siê podoba. Mój tort jest ma³y, zosta³ upieczony w tortownicy o ¶rednicy 15 cm. Przepis natomiast jest na tort o ¶rednicy 26-28 cm: BISZKOPT KAKAOWY:
BIA£A MASA ¦MIETANKOWA:
KAKAOWA MASA ¦MIETANKOWA:
DO DEKORACJI:
Bia³ka ubiæ, dodaæ cukier i nadal ubijaæ. Dodaæ ¿ó³tka, jeszcze ubijaæ. Nastêpnie dodaæ wymieszane ze sob±: m±kê, kakao i proszek do pieczenia. Delikatnie wymieszaæ i wylaæ ciasto do wysmarowanej t³uszczem du¿ej tortownicy (o ¶rednicy 26-28 cm). W³o¿yæ do nagrzanego piekarnika i piec oko³o 25 minut w temperaturze 180 °C. Ostudziæ i przekroiæ na pó³, na dwa blaty. Bia³± czekoladê po³amaæ i zalaæ gor±cym mlekiem. Rozpu¶ciæ, podgrzewaj±c i mieszaj±c, ostudziæ. W osobnym naczyniu po³amaæ mleczn± czekoladê i gorzk± czekoladê. Nastêpnie zalaæ je pozosta³ym gor±cym mlekiem. Rozpu¶ciæ, podgrzewaj±c i mieszaj±c, ostudziæ. ½ l ¶mietany ubiæ i wymieszaæ z rozpuszczon± bia³± czekolad±. Pozosta³e ½ l ¶mietany ubiæ i wymieszaæ z rozpuszczonymi kakaowymi czekoladami. Na jedn± czê¶æ biszkoptu wy³o¿yæ po³owê bia³ej masy, a na ni± po³o¿yæ drug± czê¶æ biszkoptu, lekko dociskaj±c. Na biszkopt wy³o¿yæ kakaow± masê, a 3-4 ³y¿kami tej masy posmarowaæ boki tortu. Na wierzch tortu wy³o¿yæ pozosta³± bia³± masê. Sch³odziæ w lodówce. Krótko przed podaniem tort udekorowaæ orzechami laskowymi w czekoladzie. Kiedy po raz pierwszy jad³am ten tort, by³ on w wykonaniu mojego szwagra. Ró¿nica miêdzy naszymi tortami polega na tym, ¿e on u¿y³ ¶mietanki (p³ynnej), a ja ¶mietany (gêstej). On ze swojego wypieku nie by³ zadowolony, oczywi¶cie (bo autor zwykle w swoim dziele widzi jakie¶ wady), a my, degustuj±cy, byli¶my zachwyceni, oczywi¶cie (bo nikt poza autorem nie zwraca uwagi na drobiazgi). Nie by³ zadowolony, bo jego kremy wysz³y zbyt p³ynne, rozlewa³y siê i trudno by³o posk³adaæ tort, a potem podzieliæ na porcje. Mnie tort pomimo to bardzo siê podoba³, a smakowa³ – ¶wietnie. Od pierwszego kêsa zastanawia³am siê, co mi przypomina jego smak. Co¶ takiego ju¿ kiedy¶ jad³am… Przy drugim kawa³ku przysz³o mi do g³owy, ¿e tak smakuj± s³odycze dla dzieci: jajko-niespodzianka, deser Monte – co¶ w tym rodzaju. Nauczona jego do¶wiadczeniem, sama u¿y³am gêstej ¶mietany. Nie mia³am ¿adnych problemów ani ze zrobieniem kremów, ani z na³o¿eniem ich na tort, ale – smak wyszed³ trochê inny! Mój tort jest trochê mniej s³odki. Byæ mo¿e to jego zaleta, bo ma bardziej wyrazisty smak. Dziêki temu jest lekko wyczuwalny charakterystyczny posmak gorzkiej czekolady. Ja osobi¶cie wola³am tamten smak, ale ja lubiê s³odkie rzeczy. Kwestia gustu. Na pewno warto kupiæ ¶mietanê czy ¶mietankê o zawarto¶ci t³uszczu 36%. Te o zawarto¶ci t³uszczu 30% da siê ubiæ, ale s± mniej trwa³e. Gorzej siê trzymaj±, po jakim¶ czasie mog± podej¶æ wod±. Konstrukcja tego tortu opiera siê na trwa³o¶ci ¶mietany, wiêc powinna byæ niezawodna. Poza tym przy 30% istnieje wiêksze prawdopodobieñstwo, ¿e ¶mietana siê zwarzy. Po komentarzach pod ¼ród³owym przepisem widaæ, ¿e zdarzaj± siê takie problemy. Pomimo uwag w tamtych komentarzach wcale jednak nie uwa¿am, ¿e przepis jest trudny. Na pewno wa¿ne jest to, ¿eby ¶mietana by³a dobrze sch³odzona – inaczej siê nie ubije, tylko zwarzy – zw³aszcza, ¿e po ubiciu ma zostaæ wymieszana z czekolad±. Czekolada przed wymieszaniem te¿ musi zostaæ ostudzona, ale wiadomo, ¿e lodowata byæ nie mo¿e, bo przestanie byæ p³ynna. Tak wiêc ¶mietana powinna byæ tak zimna, jak siê tylko da, na granicy zmro¿enia, ¿eby czekolada nie zdo³a³a jej za bardzo ogrzaæ. Ze ¶mietan± 36% wszystko posz³o dobrze – i szybko. Wymieszanie sk³adników na biszkopt to tylko chwila; po upieczeniu i ostudzeniu ciasta – nastêpna chwila to rozpuszczenie czekolady i ubicie ¶mietany. Kremy nie sprawia³y najmniejszych problemów i wysz³y idealnie… kremowe. Jeszcze nigdy nie osi±gnê³am takiego efektu tak ma³ym nak³adem si³. Nie do wiary, jakie ³atwe jest jego zrobienie. I ¿e taka prosta dekoracja mo¿e byæ taka efektowna.
Zg³osi³am mój tort do akcji "W Krainie Czarów"! Uzna³am, ¿e bardzo tam pasuje, skoro zosta³ oceniony jako wygl±daj±cy jak z "Alicji w Krainie Czarów" (patrz: pierwszy komentarz pod tym wpisem). Akcja co prawda zaczê³a siê ju¿ po tym, jak zamie¶ci³am tutaj ten przepis, ale organizatorka uzna³a, ¿e podoba jej siê torcik i pozwoli³a mi go zg³osiæ. Zg³aszam go wiêc jako danie, które mog³oby siê znale¼æ na podwieczorku u Kapelusznika.
http://www.smaczny.pl/przepis,wysmienity_i_bardzo_latwy_tort_czekoladowy
wtorek, 08 wrze¶nia 2009
Póki s± jeszcze maliny, postanowi³am spróbowaæ, jak smakuje prawdziwy angielski trifle. W³a¶ciwie w przypadku takiej potrawy jak trifle posiadanie precyzyjnego przepisu nie jest konieczne – w koñcu to tylko deser z³o¿ony z warstw owoców i kremów. Jakiekolwiek siê tam znajd± sk³adniki i proporcje, na pewno bêdzie pyszny, bo w koñcu jak trudno co¶ takiego skomponowaæ? Ale ja postanowi³am mimo wszystko dotrzeæ do pierwotnego, ¼ród³owego przepisu. Mnogo¶æ odmian tego deseru w Internecie ¶wiadczy o tym, ¿e ma³o kto ju¿ pamiêta, jak± postaæ mia³ na pocz±tku i ma³o kogo to obchodzi. Jako¶ jednak uda³o siê dotrzeæ do ¼róde³. Skompletowa³am w³a¶ciwy przepis i wykona³am. Tradycyjny. Angielski. Deser. Z malinami i bananami.
Uczciwie mówi±c, ju¿ na wstêpie wiedzia³am, ¿e przyjdzie mi minimalnie zmodyfikowaæ przepis. Na przyk³ad ¶mietanka – maksymalna zawarto¶æ t³uszczu w ¶mietance, jak± mo¿na spotkaæ w Polsce, to 36% i takiej te¿ u¿y³am. Wbrew przepisowi pos³odzi³am j± te¿ przed ubiciem (podana w przepisie ilo¶æ uwzglêdnia tylko cukier, dodawany do kremu). Poza tym, nie mam sherry (to hiszpañskie wino) i nie planowa³am w tej chwili go kupowaæ. U¿y³am amaretto (likier migda³owy), które akurat mam. Muszê powiedzieæ, ¿e trifle wzbogacony s³odkim, migda³owym smakiem okaza³ siê pyszny. Warto go przygotowaæ w szklanym, przezroczystym naczyniu (jednym du¿ym lub kilku ma³ych), ¿eby kolejne warstwy by³y widoczne. Na tym polega urok tego deseru. 6-8 porcji:
Zapragnê³am zrobiæ ten deser pod wp³ywem serialu „Friends”. Pamiêtacie ten odcinek, w którym Rachel przygotowuje trifle, omy³kowo pomieszawszy ze sob± dwa ró¿ne przepisy, w wyniku czego powstaje deser z wo³owin±? Przyjaciele pytaj± j±, co robi, a ona odpowiada: It’s a trifle. It’s got all of these layers. First there’s a layer of ladyfingers, then a layer of jam, then custard, which I made from scratch, then raspberries, more ladyfingers, then beef sautéed with peas and onions, then a little more custard, and then bananas, and then I just put some whipped cream on top! Bardzo zainteresowa³ mnie deser, który wygl±da³ wyj±tkowo apetycznie w wielkiej szklanej misie. By³ piêknie i pieczo³owicie u³o¿ony; ja nie umiem tak ³adnie pouk³adaæ tych warstw i wrzucam wszystkie byle jak. Opis sk³adników brzmia³ naprawdê pysznie (pomijaj±c kwestiê wo³owiny). W ka¿dym razie – od momentu obejrzenia tego odcinka mia³am ochotê co¶ takiego zje¶æ. Jako fanka "Friendsów" chcia³am nawet pierwotnie wykorzystaæ uk³ad warstw, podany przez Rachel (bez wo³owiny!), ale tym razem zdecydowa³am siê na tradycyjny. Niestety, nie potrafiê ju¿ teraz podaæ ¼ród³a, z którego korzysta³am. Ju¿ parê miesiêcy temu przet³umaczy³am i zapisa³am przepis, który czeka³ na wypróbowanie a¿ do teraz. Niewykluczone, ¿e korzysta³am z paru stron internetowych, chc±c dociec, jaki to jest ten tradycyjny, pierwotny sk³ad. ¯eby siê trochê zrehabilitowaæ, polecam ten tekst, z którego wynika, ¿e podana przeze mnie kolejno¶æ warstw jest t± tradycyjn±-i-jedyn±-w³a¶ciw±. W skrócie - z tekstu wynika, ¿e doln± warstwê zawsze stanowi ciasto: biszkopt, biszkopty albo inne ciastka. Ciasto zostaje - opcjonalnie - skropione alkoholem, najlepiej s³odkim i pasuj±cym smakiem do pozosta³ych sk³adników. Nastêpny jest d¿em, mus albo sos - i tutaj dobrze jest u¿yæ takiego, który jest zrobiony z owoców u¿ytych w deserze. A wiêc je¶li trifle z malinami - to d¿em malinowy; je¶li z truskawkami - sos truskawkowy. To podkre¶li, wzmocni smak owoców. Owoce stanowi± nastêpn± warstwê, na nie wylewa siê krem, a na samej górze umieszcza siê bit± ¶mietanê. Wariacje i modyfikacje oczywi¶cie mog± byæ przeró¿ne, a podany uk³ad warstw zachêca do tworzenia w³asnych zestawieñ smakowych. Na blogu poda³am ju¿ wcze¶niej przepis na trifle truskawkowo-cytrynowy. Tagi:
biszkopty/herbatniki/ciastka
d¿em/marmolada/konfitura
migda³y
owoce
s³odko
¶mietana kremówka
wanilia
00:04, poecile ,
desery
Link Komentarze (6) »
sobota, 04 lipca 2009
Trifle to tradycyjny angielski deser. W³a¶ciwie tradycyjny jest trifle z malinami i bananami, a ten truskawkowy jest modyfikacj±. Zaczê³am od modyfikacji, ale zamierzam kiedy¶ wypróbowaæ podstawowy przepis; wtedy na pewno go tu zamieszczê. Przepis podaje, ¿e z podanych ilo¶ci sk³adników powstaje osiem do dziesiêciu porcji. ¯eby faktycznie tyle wysz³o, musz± to byæ porcje nieco mniejsze, ni¿ te na moich zdjêciach – i s³usznie, bo ca³a szklanka tego deseru okaza³a siê zbyt du¿± ilo¶ci±. Ca³o¶æ jest bardzo s³odka i kaloryczna, nie da siê zje¶æ wiele na raz. Jak smakuje? Zachwycaj±co. Truskawki i bita ¶mietana w oczywisty sposób stanowi± udane po³±czenie, a ich s³odki smak jest z³amany przez kwaskowaty lemon curd. Przepis nakazuje u¿yæ ¶mietanki bardziej t³ustej, ni¿ 30%. Oczywi¶cie, je¶li kto¶ innej nie ma, mo¿e u¿yæ takiej, ale im wy¿sza zawarto¶æ t³uszczu, tym bardziej kremowa konsystencja ¶mietany po ubiciu i tym trwalsza ona jest – nie podchodzi wod±. A ma to tutaj pewne znaczenie, poniewa¿ trifle d³ugo musi siê ch³odziæ przed podaniem. W Polsce mo¿na kupiæ ¶mietankê 36%. 8-10 porcji:
sobota, 16 maja 2009
Zamieszczam ten przepis, bo muffinki wysz³y mi dok³adnie tak, jak sobie wyobra¿a³am muffinki bananowe - wilgotne i aromatyczne, ale ³adnie wyro¶niête. Bardzo mi smakowa³y, a po³±czenie bananów z bia³± czekolad± idealnie mi odpowiada (zreszt±, banany pasuj± do ka¿dego rodzaju czekolady). Muffinki same w sobie nie s± bardzo s³odkie; smak uzupe³nia polewa ¶mietankowo-czekoladowa. Je¶li kto¶ nie lubi tak s³odkich smaków, mo¿e zrezygnowaæ z polewy - równie¿ bêd± pyszne.
POLEWA:
Mas³o rozpu¶ciæ i ostudziæ. Banany rozgnie¶æ albo zmiksowaæ. Mo¿na od³o¿yæ 12 kawa³ków bananów, które nie zostan± zmiksowane, tylko pó¼niej umieszczone w ca³o¶ci w muffinkach. Czekoladê posiekaæ na ma³e kawa³ki. Wymieszaæ ze sob± w jednej misce m±kê, cukier, proszek do pieczenia, sodê i sól. W drugiej misce wymieszaæ jajka, mas³o, jogurt, ekstrakt waniliowy i rozgniecione banany. Wymieszaæ zawarto¶æ obu misek oraz czekoladê. Na³o¿yæ masê do wg³êbieñ formy. Je¶li zosta³y od³o¿one kawa³ki banana, wcisn±æ teraz po jednym do masy w ka¿dym wg³êbieniu. Piec przez 25 w temperaturze 180-200 °C. Zrobiæ polewê: czekoladê rozpu¶ciæ w garnku na ma³ym ogniu wraz ze ¶mietank±. Polaæ muffinki.
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zak³adki:
Kulinarne sklepy internetowe z towarem dobrej jako¶ci i ¶wietn± obs³ug±
CSS i skrypty - przydatne przy urz±dzaniu bloga
Tagi
Zak³adki:
Kulinarne sklepy internetowe z towarem dobrej jako¶ci i ¶wietn± obs³ug±:
CSS i skrypty - przydatne przy urz±dzaniu bloga:
|