Wpisy z tagiem: czekolada bia³a
niedziela, 31 pa¼dziernika 2010
Opéra to francuskie ciasto o kawowo-czekoladowym smaku. Dzisiaj jednak przedstawiam jego bia³± odmianê, nie zawieraj±c± kawy ani kakao. Trzy masy, które wchodz± w sk³ad tego ciasta - ma¶lany krem, ganache i polewa - zawieraj± bia³± czekoladê. Z tego te¿ powodu ciasto mo¿e dla niektórych byæ zbyt md³e - nie ma w nim niczego, co wprowadzi³oby interesuj±c± goryczkê, bardziej zdecydowany smak. By³am bardzo ciekawa, jak smakuje, bo wydawa³o mi siê, ¿e bêdzie zbyt s³odkie. Ciasto okaza³o siê jednak inne, ni¿ siê spodziewa³am, a to dziêki biszkoptowi, który jest raczej ma³o s³odki i równowa¿y smaki kremów. Ca³o¶æ jest pysznie delikatna. Oczywi¶cie polecam przede wszystkim fanom bia³ej czekolady, bo jest tutaj zdecydowanie motywem przewodnim. Mnie to ciasto bardzo smakuje. Ten przepis zainteresowa³ mnie ze wzglêdu na swoj±... d³ugo¶æ. Podoba mi siê taki precyzyjny i dok³adnie opisany proces pieczenia. Zdajê sobie sprawê, ¿e dla innych to w³a¶nie mo¿e byæ wad± - niektórzy wol± w kuchni improwizowaæ. Dla mnie taka drobiazgowo¶æ oznacza, ¿e przepis zosta³ dok³adnie przemy¶lany i realizuj±c go, stwarzam co¶ pysznego. Pod±¿aj±c za przepisem ze ¼ród³owego bloga, ganache po³o¿y³am na samej górze ciasta, a bezpo¶rednio na nim polewê. W innym miejscu przeczyta³am jednak, ¿e warto, ¿eby ostatni± warstw± przed polew± by³ ma¶lany krem, bo on potrafi mocno zastygn±æ w lodówce i polewê ³atwo siê rozsmarowuje - tak w³a¶nie jest oryginalnym przepisie na Opérê. Dlatego te¿, chocia¿ na zdjêciu ganache jest tu¿ pod polew±, przepis zawiera ju¿ zmienion± kolejno¶æ tworzenia warstw. Polewy wysz³o bardzo du¿o - za du¿o, moim zdaniem - dlatego te¿, podaj±c ten przepis, pozwoli³am sobie zmiejszyæ jej ilo¶æ o 20%. 20 porcji: CIASTO:
SYROP:
KREM MA¦LANY:
GANACHE/MUS:
POLEWA:
http://palachinka.blogspot.com/2008/05/daring-bakers-may-2008-op.html
wtorek, 06 kwietnia 2010
Przepis z dedykacj± dla Asi.
Po raz pierwszy spróbowa³am czekoladowego fondue. Fondue to w³a¶ciwie potrawa z roztopionego ¿ó³tego sera (w którym macza siê kawa³ki chleba), a czekoladowa wersja jest ju¿ wariacj± na temat. Potrawa pochodzi ze Szwajcarii, a nazwa "fondue" ma co¶ wspólnego z francuskim s³owem oznaczaj±cym "topiæ siê". Widaæ wiêc, ¿e odnoszenie tej nazwy do takiej s³odkiej wersji równie¿ ma racjê bytu, jako ¿e w potrawie wystêpuje roztopiona czekolada. W tej roztopionej czekoladzie macza siê kawa³ki owoców, nabite na widelec. Takie to proste, a takie dobre. Fondue jest bardzo towarzysk± potraw± o szczególnym charakterze, jako ¿e wszyscy uczestnicy siêgaj± do jednego naczynia. Nadaje siê do d³ugiego celebrowania w gronie znajomych. Mo¿na kupiæ zestaw specjalnie przeznaczony do przygotowania czekoladowego fondue - taki zestaw sk³ada siê z podgrzewacza, w którym mo¿na umie¶ciæ ¶wieczkê, miski na masê czekoladow± i ma³ych widelców. Te zestawy s± bardzo ³adne, ale poniewa¿ ja takiego nie mam, posk³ada³am go z tego, co mia³am w domu. Z dwiema miseczkami, poniewa¿ wypróbowali¶my od razu masy z ciemnej i bia³ej czekolady. Przy okazji uczyni³am spostrze¿enie: kupowanie takich specjalnych zestawów nie jest g³upie - widelce, które s± do nich do³±czone, s± wyprofilowane inaczej ni¿ zwyk³e i podejrzewam, ¿e dziêki temu kawa³ki owoców dobrze siê na nich trzymaj±. My u¿ywali¶my zwyk³ych widelców i raz po raz gubili¶my owoce, które zsuwa³y siê z nich i wpada³y do czekolady. We wszystkich przepisach, jakie znalaz³am, zawarto¶æ p³ynnych sk³adników w masie czekoladowej by³a wiêksza, ni¿ ja podajê. Przy tak du¿ym udziale p³ynów masa by³aby jednak bardzo rzadka, a ja wolê, ¿eby by³a bardziej gêsta i bardziej... czekoladowa. Poni¿ej wiêc moja propozycja. Przepis zarówno na ciemne, jak i na bia³e fondue daje 4 porcje. CIEMNE:
¦mietankê z sokiem podgrzaæ na parze lub na ma³ym ogniu, dodaæ podzielon± na ma³e kawa³ki czekoladê i mieszaæ, a¿ siê roztopi. Dodaæ rum, skórkê pomarañczow± i ekstrakt waniliowy. BIA£E:
¦mietankê podgrzaæ na parze lub na ma³ym ogniu, dodaæ podzielon± na ma³e kawa³ki czekoladê i mieszaæ, a¿ siê roztopi. Dodaæ rum, cynamon i ekstrakt waniliowy. Kiedy my¶lê o owocach, które dobrze smakuj± z czekolad±, jako pierwsze przychodz± mi do g³owy truskawki i banany. Ale oczywi¶cie jest to kwestia gustu i fantazji, mo¿na u¿yæ wielu innych gatunków. Owoce nale¿y umyæ, obraæ ze skórek, uwolniæ od pestek; te wiêksze pokroiæ na kawa³ki. Czekoladowe fondue zawsze kojarzy³o mi siê z owocami, ale teraz, przegl±daj±c przepisy natrafi³am na ró¿ne inne pomys³y: w czekoladzie mo¿na maczaæ biszkopty albo - marcepanowe kulki, na które podajê przepis:
Migda³y posiekaæ. Zagnie¶æ marcepan z cukrem pudrem, dodaæ pozosta³e sk³adniki i zagniataæ, a¿ powstanie plastyczna masa. Formowaæ ma³e kulki, obtaczaj±c dodatkowo w cukrze pudrze. Z Wikipedii dowiedzia³am siê, ¿e winiak to to samo co brandy, przedstawicielem brandy natomiast jest na przyk³ad koniak. Szczerze mówi±c, i tak takich alkoholi nie posiadam; mam w domu trzy butelki ró¿nych trunków, u¿ywanych w³a¶nie do ró¿nych deserów, a w¶ród nich wódkê - u¿y³am wiêc wódki. Nie wiem, ile moje kulki straci³y na smaku przez brak brandy - moim zdaniem i tak by³y bardzo dobre. Alkohol i skórka cytrynowa o¿ywi³y lekko md³y smak marcepanu. Migda³y posieka³am, nie zmieli³am - dziêki temu ich kawa³ki nada³y kulkom niejednolit± strukturê. Tak, bardzo dobre by³y.
Czekoladowe fondue przypad³o mi do gustu i bardzo chêtnie wrócê do niego w lecie, kiedy bêd± truskawki i wi¶nie.
¶roda, 10 marca 2010
Przepis zaczerpniêty wprost ze znanego wszystkim bloga. Niczego w nim nie zmieni³am. Zamieszczam go tu, ¿eby og³osiæ triumf nad kremem, który bardzo nie chcia³ siê udaæ, ale w koñcu skapitulowa³ i siê uda³. A jak ju¿ siê uda³, to siê tym pochwalê. Przy okazji opiszê, co te¿ takiego robi³am, ¿e siê nie udawa³ i jak to zrobi³am, ¿e ostatecznie wyszed³ dobry. Pisa³am ju¿, ¿e dopiero uczê siê piec? No. I w taki w³a¶nie sposób uczê siê na w³asnych b³êdach. Mo¿e komu¶ uda siê czego¶ nauczyæ na moich b³êdach i ju¿ nie bêdzie musia³ pope³niaæ w³asnych. Tort jest lekki i chyba oryginalny - ja nigdy dot±d nie jad³am niczego, co ³±czy³oby ze sob± mak i bia³± czekoladê. A pasuj± do siebie bardzo dobrze. A wiêc: tort jest lekki. I delikatny w smaku. Idealnie nas±czony ponczem: wilgotny, ale nie mokry. Aromat rumu podkre¶la smak ca³o¶ci, ale nie dominuje. Chowa siê gdzie¶ na dalszym planie tak, ¿e w³a¶ciwie trudno go rozpoznaæ, chocia¿ jest wyczuwalny. Krem rozp³ywa siê w ustach. Marzy³a mi siê ¶nie¿nobia³a dekoracja tego tortu: jakie¶ rozetki, gwiazdki z kremu, ozdobione kilkoma srebrnymi kuleczkami. Okaza³o siê, ¿e ten krem niezbyt siê nadaje do robienia takich dekoracji. Chocia¿ ma g³adk± strukturê, trudno mi by³o tak wyg³adziæ powierzchniê tortu i ozdobiæ j± rozetkami, ¿eby wygl±da³o to ³adnie. Krem uk³ada³ siê jako¶ inaczej, ni¿ chcia³am i uparcie nadawa³ tortowi niechlujny, ba³aganiarski wygl±d. Ostatecznie siê podda³am, wyg³adzi³am krem tak, jak umia³am najlepiej i posypa³am tort ró¿owymi serduszkami. Ale mam ju¿ pomys³ na to, jak mo¿na by zrealizowaæ mój pierwotny zamys³: ubiæ dodatkowo sam± ¶mietankê, ewentualnie ¶mietankê z cukrem. Cienk± warstw± takiej ¶mietanki dodatkowo ob³o¿yæ tort i wyg³adziæ powierzchniê, z reszty zrobiæ rozetki. Dekoracje z bitej ¶mietany na pewno bêd± dobrze wygl±daæ.
Poniewa¿ osobom, które potrafi± piec, na pewno wystarczy przepis bez dodatkowych rozwlek³ych opisów, podajê go od razu. A je¶li kto¶, tak jak ja, jeszcze siê uczy, mo¿e przeczytaæ historiê moich nieudanych prób, któr± znajdzie zaraz za przepisem. CIASTO:
PONCZ:
KREM:
Bia³ka oddzieliæ od ¿ó³tek. Bia³ka ubiæ na sztywn± pianê, pod koniec ubijania dodaj±c stopniowo cukier puder, nastêpnie ¿ó³tka. Migda³y wymieszaæ z m±kami, proszkiem do pieczenia i makiem. Powoli po³±czyæ z mas± jajeczn±, wymieszaæ delikatnie. Tortownicê o ¶rednicy 23 cm wysmarowaæ mas³em, wysypaæ bu³k± tart±, wlaæ do niej ciasto. Piec w temperaturze 180 °C przez oko³o 45 minut, a¿ wbity w nie patyczek pozostanie suchy. Wystudziæ, przekroiæ wzd³u¿ dwa razy. Zrobiæ poncz: zimn±, przegotowan± wodê wymieszaæ z rumem, odstawiæ. Czekoladê przeznaczon± na krem rozpu¶ciæ w k±pieli wodnej, wystudziæ. ¦mietanê kremówkê ubiæ na sztywno. Powoli wlewaæ och³odzon± bia³± czekoladê, dalej ubijaæ. Na tortownicy u³o¿yæ pierwszy blat, nas±czyæ ponczem. Na blacie rozsmarowaæ ⅓ kremu. Przykryæ drugim blatem, nas±czyæ ponczem, posmarowaæ kolejn± ⅓ kremu. Przykryæ ostatnim blatem, nas±czyæ ponczem, udekorowaæ kremem boki i wierzch tortu. Sch³odziæ. Dowolnie udekorowaæ. Tort mo¿na przygotowaæ dzieñ wcze¶niej. Ten krem jest chyba do¶æ trudny dla pocz±tkuj±cych. Wnioskujê to z liczby znajduj±cych siê pod ¼ród³owym przepisem komentarzy, które og³aszaj±, ¿e co¶ posz³o nie tak. Dlatego te¿ mam nadziejê, ¿e mój opis pora¿ek komu¶ siê przyda i pomo¿e przy robieniu kremu. Pomo¿e znale¼æ przyczynê ewentualnego niepowodzenia i j± wyeliminowaæ. Zepsu³am krem kilka razy, zanim siê uda³o go zrobiæ. Nie do wiary, ¿e by³am taka wytrwa³a, ¿e próbowa³am dalej. Na pewno zachêci³o mnie to, ¿e skoro autorka bloga "Moje wypieki" poleca ten przepis, to na pewno jest on dobry. Uszczegó³owiê: upar³am siê, ¿eby krem zrobiæ ze ¶mietanki (p³ynnej). Na pewno da siê go te¿ zrobiæ ze ¶mietany (gêstej). I byæ mo¿e jest to nawet ³awiejsze. Ale ze ¶mietanki wychodzi trochê bardziej delikatny i tak mi bardziej pasowa³o. Przy pierwszym podej¶ciu krem mi siê zwarzy³. Sch³odzi³am ¶mietankê jak zwykle, da³a siê ubiæ bez problemów. Zaczê³am wlewaæ do niej czekoladê i ubijaæ. Zwarzy³a siê. Wniosek, do którego dosz³am: nale¿y ¶mietankê sch³odziæ najbardziej, jak siê da (w moim przypadku oznacza to sch³odzenie jej bardziej, ni¿ to zwykle robi³am). Nawet, je¶li taka nie do koñca sch³odzona sama w sobie siê ubije, w po³±czeniu z lekko ciep³± czekolad± jej temperatura siê podniesie i przy dalszym ubijaniu spowoduje rozwarstwienie siê kremu. Drugie podej¶cie da³o w rezultacie krem z grudkami. P³ynna czekolada w zetkniêciu z lodowat± ¶mietank± zd±¿y³a lekko zastygn±æ, zanim zosta³a wmiksowana w krem i pozosta³a w nim w postaci malutkich kawa³ków. Wyja¶nienie: wla³am za du¿o czekolady na raz, robi±c przerwê w miksowaniu, zamiast zrobiæ dok³adnie tak, jak w przepisie, czyli miksowaæ bez przerwy. Muszê jednak dodaæ, ¿e smakowi kremu to ani trochê nie zaszkodzi³o, a grudki nie by³y wyczuwalne. Tylko widoczne. Podej¶cie trzecie. Nie wiedz±c, czy problem z grudkami siê nie powtórzy, postanowi³am rozcieñczyæ roztopion± czekoladê ma³± ilo¶ci± ¶mietanki, ¿eby by³a mniej sk³onna do zastygania. Nie uda³o siê. Ma³a ilo¶æ ¶mietanki dodana do roztopionej czekolady powodowa³a jej warzenie siê, i to zarówno wtedy, kiedy oba sk³adniki by³y ciep³e, jak i wtedy, kiedy by³y sch³odzone. To bardzo dziwne, ale okazuje siê, ¿e o ile bia³± czekoladê da siê rozpu¶ciæ w wiêkszej ilo¶ci mleka (tak, jak w poprzednim przepisie na tort), to niewielkiej ilo¶ci nie da siê z bia³± czekolad± wymieszaæ. Kiedy w koñcu krem wyszed³ tak, jak trzeba, nie mog³am zrozumieæ, dlaczego tak d³ugo mi siê to nie udawa³o. Ostatecznie nie ma w tym niczego trudnego - wystarczy postêpowaæ dok³adnie tak, jak jest to opisane w przepisie, czyli dobrze sch³odziæ ¶mietankê, a roztopion± i sch³odzon± czekoladê wlewaæ do niej powoli, miksuj±c na bie¿±co. I nie trzeba kombinowaæ z rozcieñczaniem czekolady. (Dygresja: taki krem da siê zrobiæ równie¿ mieszaj±c roztopion± czekoladê z ca³± ¶mietank±, ch³odz±c, a nastêpnie ubijaj±c ca³o¶æ. Tego nie próbowa³am. Chcia³am zrobiæ to tak, tak mówi przepis, bo przecie¿ skoro da siê to tak zrobiæ, mnie równie¿ musia³o siê udaæ.) Niez³a konkluzja: po tylu nieudanych próbach doj¶æ do wniosku, ¿e nale¿a³o po prostu postêpowaæ wed³ug przepisu. Tyle tylko, ¿e trzeba postêpowaæ dok³adnie wed³ug przepisu. Przy okazji muszê powiedzieæ, ¿e czekolada Milka bardzo dobrze nadaje siê to rozpuszczania. Rozp³ywa siê szybko i jest fantastycznie aksamitna, bez grudek. Ch³odzona, przy zadziwiaj±co niskich temperaturach pozostaje p³ynna. Skoro ju¿ o tym mowa, u¿y³am ¶mietanki 36% firmy £owicz. http://mojewypieki.blox.pl/2008/09/Tort-makowy-z-kremem-z-bialej-czekolady.html
niedziela, 31 stycznia 2010
Ten tort jest pyszny, przepyszny. Od pierwszego momentu wiedzia³am, ¿e zostanie jednym z moich ulubionych wypieków. Wzbudzi³ zreszt± ogólny zachwyt. £±czy w sobie smaki czekolad: mlecznej, gorzkiej i bia³ej. Pomimo to, ¿e jest s³odki (i t³usty – bo ¶mietana i czekolada, przecie¿), sprawia wra¿enie lekkiego. Ma delikatny smak. Te kremy – to w³a¶ciwie musy czekoladowe. Kremów jest du¿o, tak. I tak ma byæ. Mo¿na my¶leæ o tym torcie jak o kremowym deserze z dodatkiem biszkoptu.
Zrobione ze ¶mietany kremy wysz³y idealnie gêste i bardzo przyjemnie siê z nimi pracowa³o, ale po³owê bia³ej masy, tê po³owê, która przeznaczona by³a na wierzchni± warstwê, ¶wiadomie zrobi³am bardziej p³ynn± – doda³am do niej niewielk± ilo¶æ ¶mietanki (doda³am j± pod koniec, dolewaj±c po trochu do gotowego kremu, mieszaj±c i sprawdzaj±c, czy ju¿ osi±gn±³ satysfakcjonuj±c± mnie konsystencjê). Chcia³am, ¿eby trochê sp³ywa³a z tortu, co moim zdaniem wygl±da bardzo apetycznie. Mo¿na porównaæ efekt osi±gniêty przeze mnie z wygl±dem tortu, ozdobionego wzorcowo gêst± mas±, ogl±daj±c zdjêcia do³±czone do przepisu ¼ród³owego i zdecydowaæ, któr± wersjê siê woli. Tamten tort wygl±da na pewno na bardziej uporz±dkowany. Co do mojego tortu, przypomina mi wielk± babeczkê, co mi siê podoba. Mój tort jest ma³y, zosta³ upieczony w tortownicy o ¶rednicy 15 cm. Przepis natomiast jest na tort o ¶rednicy 26-28 cm: BISZKOPT KAKAOWY:
BIA£A MASA ¦MIETANKOWA:
KAKAOWA MASA ¦MIETANKOWA:
DO DEKORACJI:
Bia³ka ubiæ, dodaæ cukier i nadal ubijaæ. Dodaæ ¿ó³tka, jeszcze ubijaæ. Nastêpnie dodaæ wymieszane ze sob±: m±kê, kakao i proszek do pieczenia. Delikatnie wymieszaæ i wylaæ ciasto do wysmarowanej t³uszczem du¿ej tortownicy (o ¶rednicy 26-28 cm). W³o¿yæ do nagrzanego piekarnika i piec oko³o 25 minut w temperaturze 180 °C. Ostudziæ i przekroiæ na pó³, na dwa blaty. Bia³± czekoladê po³amaæ i zalaæ gor±cym mlekiem. Rozpu¶ciæ, podgrzewaj±c i mieszaj±c, ostudziæ. W osobnym naczyniu po³amaæ mleczn± czekoladê i gorzk± czekoladê. Nastêpnie zalaæ je pozosta³ym gor±cym mlekiem. Rozpu¶ciæ, podgrzewaj±c i mieszaj±c, ostudziæ. ½ l ¶mietany ubiæ i wymieszaæ z rozpuszczon± bia³± czekolad±. Pozosta³e ½ l ¶mietany ubiæ i wymieszaæ z rozpuszczonymi kakaowymi czekoladami. Na jedn± czê¶æ biszkoptu wy³o¿yæ po³owê bia³ej masy, a na ni± po³o¿yæ drug± czê¶æ biszkoptu, lekko dociskaj±c. Na biszkopt wy³o¿yæ kakaow± masê, a 3-4 ³y¿kami tej masy posmarowaæ boki tortu. Na wierzch tortu wy³o¿yæ pozosta³± bia³± masê. Sch³odziæ w lodówce. Krótko przed podaniem tort udekorowaæ orzechami laskowymi w czekoladzie. Kiedy po raz pierwszy jad³am ten tort, by³ on w wykonaniu mojego szwagra. Ró¿nica miêdzy naszymi tortami polega na tym, ¿e on u¿y³ ¶mietanki (p³ynnej), a ja ¶mietany (gêstej). On ze swojego wypieku nie by³ zadowolony, oczywi¶cie (bo autor zwykle w swoim dziele widzi jakie¶ wady), a my, degustuj±cy, byli¶my zachwyceni, oczywi¶cie (bo nikt poza autorem nie zwraca uwagi na drobiazgi). Nie by³ zadowolony, bo jego kremy wysz³y zbyt p³ynne, rozlewa³y siê i trudno by³o posk³adaæ tort, a potem podzieliæ na porcje. Mnie tort pomimo to bardzo siê podoba³, a smakowa³ – ¶wietnie. Od pierwszego kêsa zastanawia³am siê, co mi przypomina jego smak. Co¶ takiego ju¿ kiedy¶ jad³am… Przy drugim kawa³ku przysz³o mi do g³owy, ¿e tak smakuj± s³odycze dla dzieci: jajko-niespodzianka, deser Monte – co¶ w tym rodzaju. Nauczona jego do¶wiadczeniem, sama u¿y³am gêstej ¶mietany. Nie mia³am ¿adnych problemów ani ze zrobieniem kremów, ani z na³o¿eniem ich na tort, ale – smak wyszed³ trochê inny! Mój tort jest trochê mniej s³odki. Byæ mo¿e to jego zaleta, bo ma bardziej wyrazisty smak. Dziêki temu jest lekko wyczuwalny charakterystyczny posmak gorzkiej czekolady. Ja osobi¶cie wola³am tamten smak, ale ja lubiê s³odkie rzeczy. Kwestia gustu. Na pewno warto kupiæ ¶mietanê czy ¶mietankê o zawarto¶ci t³uszczu 36%. Te o zawarto¶ci t³uszczu 30% da siê ubiæ, ale s± mniej trwa³e. Gorzej siê trzymaj±, po jakim¶ czasie mog± podej¶æ wod±. Konstrukcja tego tortu opiera siê na trwa³o¶ci ¶mietany, wiêc powinna byæ niezawodna. Poza tym przy 30% istnieje wiêksze prawdopodobieñstwo, ¿e ¶mietana siê zwarzy. Po komentarzach pod ¼ród³owym przepisem widaæ, ¿e zdarzaj± siê takie problemy. Pomimo uwag w tamtych komentarzach wcale jednak nie uwa¿am, ¿e przepis jest trudny. Na pewno wa¿ne jest to, ¿eby ¶mietana by³a dobrze sch³odzona – inaczej siê nie ubije, tylko zwarzy – zw³aszcza, ¿e po ubiciu ma zostaæ wymieszana z czekolad±. Czekolada przed wymieszaniem te¿ musi zostaæ ostudzona, ale wiadomo, ¿e lodowata byæ nie mo¿e, bo przestanie byæ p³ynna. Tak wiêc ¶mietana powinna byæ tak zimna, jak siê tylko da, na granicy zmro¿enia, ¿eby czekolada nie zdo³a³a jej za bardzo ogrzaæ. Ze ¶mietan± 36% wszystko posz³o dobrze – i szybko. Wymieszanie sk³adników na biszkopt to tylko chwila; po upieczeniu i ostudzeniu ciasta – nastêpna chwila to rozpuszczenie czekolady i ubicie ¶mietany. Kremy nie sprawia³y najmniejszych problemów i wysz³y idealnie… kremowe. Jeszcze nigdy nie osi±gnê³am takiego efektu tak ma³ym nak³adem si³. Nie do wiary, jakie ³atwe jest jego zrobienie. I ¿e taka prosta dekoracja mo¿e byæ taka efektowna.
Zg³osi³am mój tort do akcji "W Krainie Czarów"! Uzna³am, ¿e bardzo tam pasuje, skoro zosta³ oceniony jako wygl±daj±cy jak z "Alicji w Krainie Czarów" (patrz: pierwszy komentarz pod tym wpisem). Akcja co prawda zaczê³a siê ju¿ po tym, jak zamie¶ci³am tutaj ten przepis, ale organizatorka uzna³a, ¿e podoba jej siê torcik i pozwoli³a mi go zg³osiæ. Zg³aszam go wiêc jako danie, które mog³oby siê znale¼æ na podwieczorku u Kapelusznika.
http://www.smaczny.pl/przepis,wysmienity_i_bardzo_latwy_tort_czekoladowy
poniedzia³ek, 12 pa¼dziernika 2009
Postanowi³am wypróbowaæ przepis na te muffinki, bo lubiê herbatê i mia³am nadziejê, ¿e muffinki bêd± mia³y smak earl greya. Nie maj± jednak takiego smaku - jest on ledwo wyczuwalny. Zwiêkszy³am dwa razy ilo¶æ herbaty w przepisie i postanowi³am przed zmieszaniem z reszt± sk³adników zalaæ j± wrz±tkiem, ¿eby wydobyæ z niej aromat – ale jej smak w muffinkach dalej jest delikatny. Nie pozostaje nic innego, tylko siê z tym pogodziæ: nie s± to muffinki o smaku earl greya, a zaledwie z jego lekkim aromatem. A jednak zamieszczam tutaj ten przepis, uznaj±c go za jeden z najbardziej udanych z powodu konsystencji tych muffinek, któr± uwa¿am za idealn±. Muffinki s± wilgotne i tre¶ciwe, ale jednocze¶nie lekkie i delikatne, miêciutkie. To chyba sprawia, ¿e smakuj± wszystkim, których nimi czêstujê. Bardzo ciekawy jest dodatek bia³ej czekolady. Je¶li siê j± drobno posieka, rozp³ywa siê w czasie pieczenia tak, ¿e nie pozostawia po sobie ¶ladu, a tylko charakterystyczny posmak, który ja osobi¶cie bardzo lubiê. Jest jak przyprawa, której smak sam w sobie nie jest rozpoznawalny, a nadaje charakter ca³ej potrawie.
Robi³am te muffinki zarówno z herbat± w torebkach, jak i z herbat± sypan±. Moja herbata w torebkach by³a na tyle drobna, ¿e nie wymaga³a dalszego rozdrabniania, natomiast w procesie mielenia herbaty sypanej sprawdzi³ siê mo¼dzierz.
Mas³o roztopiæ i ostudziæ. Czekoladê posiekaæ. Herbatê zalaæ paroma ³y¿kami wrz±cej wody, zostawiæ na parê minut. Wymieszaæ w misce wszystkie suche sk³adniki, w drugiej misce wymieszaæ mokre. Wsypaæ suche sk³adniki do mokrych i wymieszaæ ³y¿k± tylko do po³±czenia sk³adników (mog± zostaæ grudki). Piec przez 18-20 minut.
Intryguje mnie ró¿nica w wygl±dzie pomiêdzy moimi muffinkami a muffinkami na stronie, któr± poda³am jako ¼ród³ow±. Dlaczego tamte maj± równ± i g³adk± powierzchniê, a moje s± takie poszarpane? Nie mog³y wyj¶æ inne - surowa masa by³a bardzo gêsta i nie uk³ada³a siê równo. Mo¿e autorka tamtego bloga u¿y³a mniej gêstej ¶mietany? W ka¿dym razie - zapewniam, ¿e takie poszarpane te¿ sa bardzo dobre... http://przystole.blox.pl/2009/01/Muffinki-z-earl-grey-i-biala-czekolada.html |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zak³adki:
Kulinarne sklepy internetowe z towarem dobrej jako¶ci i ¶wietn± obs³ug±
CSS i skrypty - przydatne przy urz±dzaniu bloga
Tagi
Zak³adki:
Kulinarne sklepy internetowe z towarem dobrej jako¶ci i ¶wietn± obs³ug±:
CSS i skrypty - przydatne przy urz±dzaniu bloga:
|