Wpisy z tagiem: d¿em/marmolada/konfitura
poniedzia³ek, 21 grudnia 2009
Te pierniczki s± przepyszne, z ka¿dym dniem trochê ich znika i obawiam siê o to, czy dotrwaj± do ¶wi±t. S± miêciutkie i aromatyczne, i s³odkie. Takie domowe s± o wiele lepsze od pierniczków z marmolad±, które mo¿na kupiæ. ¬ród³owy przepis podaje, ¿e pierniczki po ostygniêciu twardniej± i potrzebuj± dwóch tygodni, ¿eby zmiêkn±æ. Ale z komentarzy pod przepisem mo¿na siê z kolei dowiedzieæ, ¿e miêkkie s± od razu. Tak wiêc zabieraj±c siê za pieczenie nie wiedzia³am, czego siê spodziewaæ i ba³am siê, ¿e piekê je za pó¼no, w zwi±zku z czym na ¶wiêta nie bêd± jeszcze dobre. Okaza³o siê jednak, ¿e moje pierniczki by³y miêkkie od razu. Od ich upieczenia minê³a doba i gdyby chcia³y stwardnieæ, stygn±c, ju¿ dawno by to zrobi³y - ale dalej s± miêciutkie. Byæ mo¿e to zas³uga marmolady, z któr± siê piek³y. Równie¿ dziêki marmoladzie zapewne s± tak aromatyczne i pachn±ce. Przechowujê je szczelnie zamkniête, ¿eby nie wysch³y i kiedy tylko do nich zajrzê, kusz± fantastycznym, owocowo-korzennym zapachem. A wiêc dalej nie jest za pó¼no, ¿eby je upiec na ¶wiêta, w³a¶ciwie mo¿na to zrobiæ na ostatni± chwilê (trzeba jednak pamiêtaæ o dobie, któr± ciasto musi spêdziæ w lodówce). Wydaje mi siê wrêcz, ¿e te pierniki s± najlepsze krótko po upieczeniu. Zamierzam je piec w przysz³o¶ci jaki¶ tydzieñ przed ¶wiêtami, nie wcze¶niej - ¶wie¿o po upieczeniu najbardziej mi smakuj±.
Z racji tego, ¿e ciasto jest klej±ce i bardzo miêkkie, potrzebuje du¿ej ilo¶ci m±ki do podsypywania. Z drugiej jednak strony, poniewa¿ ciastka musz± siê ze sob± skleiæ, zamykaj±c w ¶rodku marmoladê, najlepiej by by³o, ¿eby tej m±ki by³o jak najmniej. Tak wiêc nale¿y u¿yæ tyle m±ki, ¿eby ciastka da³o siê wyci±æ i przenie¶æ na blachê - i dok³adnie tyle, ani trochê wiêcej. Ze ¼ród³owego przepisu wynika, ¿e pierniczki nale¿y piec przez 7-12 minut i podaj±c ten przepis, nie odwa¿y³am siê wprowadziæ pod tym wzglêdem zmian, chocia¿ podejrzewam, ¿e krótsze czasy pieczenia dotycz± pierniczków pieczonych samodzielnie, bez nadzienia, a piek±c nadziewane, nale¿y celowaæ raczej w górn± granicê tego czasu. Warto upiec na pocz±tku na próbê jedno czy dwa ciastka, ¿eby ustaliæ ró¿ne parametry: czas pieczenia, ilo¶æ marmolady i grubo¶æ ciasta. Z ca³ej porcji wysz³o mi 130 pierniczków.
Dzieñ przed pieczeniem: Kakao wymieszaæ z m±k± w du¿ej misce, odstawiæ. Miód zagotowaæ z przyprawami, odstawiæ, w³o¿yæ mas³o, poczekaæ a¿ siê rozpu¶ci, a potem wystygnie. W ¶mietanie rozpu¶ciæ sodê, odstawiæ – ¶mietana zwiêkszy swoj± objêto¶æ (powinna mieæ temperaturê pokojow±). Bia³ka ubiæ na pianê, dodaæ cukier, ubijaj±c, dodawaæ ¿ó³tka. Ubite jajka wlewaæ do m±ki i delikatnie mieszaæ, wlaæ miód i dalej mieszaæ. Na koniec dodaæ ¶mietanê z sod±. Ciasto bêdzie do¶æ rzadkie. Odstawiæ je przykryte w ch³odne miejsce, w ci±gu 24 godzin zgêstnieje. W dniu pieczenia: Mocno podsypuj±c m±k±, ciasto rozwa³kowaæ i wykrawaæ pierniczki. Blachê wy³o¿yæ papierem lub foli± aluminiow±, pierniczki u³o¿yæ w pewnej odleg³o¶ci od siebie. Na ka¿dy z nich na³o¿yæ ma³± ilo¶æ marmolady, przykryæ drugim o takim samym kszta³cie i delikatnie dociskaj±c, skleiæ brzegi. Piec w temperaturze 180 °C przez 7-12 minut. Je¶li maj± byæ b³yszcz±ce, przed pieczeniem posmarowaæ roztrzepanym bia³kiem.
Moje pierniczki nie by³y b³yszcz±ce, nie posmarowa³am ich bia³kiem, bo przeznaczy³am je do oblania glazur± czekoladow± z tego przepisu:
Czekoladê pokruszyæ na mniejsze kawa³ki, rozpu¶ciæ w ma³ym rondelku nad par± ca³y czas mieszaj±c (mo¿na te¿ w mikrofalówce). Cukier puder przesiaæ z kakao do du¿ej miski. Syrop kukurydziany i wodê doprowadziæ do wrzenia w ma³ym rondelku, wymieszaæ i wlaæ do miski z cukrem, dobrze wymieszaæ (najlepiej mikserem). Dodaæ roztopion± czekoladê i ekstrakt z wanilii, ci±gle mieszaj±c, a¿ masa bêdzie g³adka i l¶ni±ca. Skorygowaæ konsystencjê kroplami gor±cej wody w razie potrzeby, dobrze miksuj±c za ka¿dym razem. Ozdobiæ pierniczki (mo¿na delikatnie nabijaæ pierniczek od spodu na wyka³aczkê, nastêpnie maczaæ w glazurze). Glazura do¶æ szybko krzepnie, mo¿na j± trzymaæ w naczyniu z gor±c± wod± w czasie nak³adania na pierniczki. Gdyby zastyg³a ca³kowicie, mo¿na j± podgrzaæ i dodaæ kilka kropel gor±cej wody, wymieszaæ do g³adko¶ci. Glazury wystarczy³o na po³owê pierniczków. W rzeczy samej gêstnieje do¶æ szybko i warto j± co jaki¶ czas rozrzedziæ na nowo wod±, bo inaczej na pierniczkach zostaje zbyt gruba warstwa. Szczerze mówi±c, mnie bardziej smakowa³y pierniczki bez polewy. Czekolada nie by³a im ani trochê potrzebna, a nawet trochê zag³uszy³a delikatny smak ciasta i nadzienia. W mojej rodzinie jednak by³y te¿ g³osy, ¿e pierniczki w glazurze s± absolutnie doskona³e i bez niej siê w ogóle nie licz±. Tak wiêc, jak widaæ, sprawa nie jest rozstrzygniêta i polecam po prostu obie wersje wypróbowaæ.
Aktualizacja z roku 2010: tym razem u³atwi³am sobie pracê z oblewaniem pierniczków glazur±. U³o¿y³am pierniczki na blacie jeden obok drugiego i ka¿dy z nich ozdobi³am smugami polewy, u¿ywaj±c chochelki. Ta technika jest o wiele szybsza, ni¿ maczanie pierniczków w glazurze - ozdobienie ca³ej porcji zajê³o zaledwie parê minut. Ta wersja bardziej mi te¿ smakuje - polewy nie jest ani za du¿o, ani za ma³o. Jedna porcja polewy wystarcza na trochê mniej ni¿ porcjê pierniczków. My¶lê, ¿e pó³torej porcji polewy by³oby odpowiedni± ilo¶ci±. Efekt wygl±da tak:
Nie wiesz, co zrobiæ z pozosta³ymi bia³kami? Mo¿na je zamroziæ, a pó¼niej wykorzystaæ na przyk³ad do upieczenia finansjerek.
wtorek, 08 wrze¶nia 2009
Póki s± jeszcze maliny, postanowi³am spróbowaæ, jak smakuje prawdziwy angielski trifle. W³a¶ciwie w przypadku takiej potrawy jak trifle posiadanie precyzyjnego przepisu nie jest konieczne – w koñcu to tylko deser z³o¿ony z warstw owoców i kremów. Jakiekolwiek siê tam znajd± sk³adniki i proporcje, na pewno bêdzie pyszny, bo w koñcu jak trudno co¶ takiego skomponowaæ? Ale ja postanowi³am mimo wszystko dotrzeæ do pierwotnego, ¼ród³owego przepisu. Mnogo¶æ odmian tego deseru w Internecie ¶wiadczy o tym, ¿e ma³o kto ju¿ pamiêta, jak± postaæ mia³ na pocz±tku i ma³o kogo to obchodzi. Jako¶ jednak uda³o siê dotrzeæ do ¼róde³. Skompletowa³am w³a¶ciwy przepis i wykona³am. Tradycyjny. Angielski. Deser. Z malinami i bananami.
Uczciwie mówi±c, ju¿ na wstêpie wiedzia³am, ¿e przyjdzie mi minimalnie zmodyfikowaæ przepis. Na przyk³ad ¶mietanka – maksymalna zawarto¶æ t³uszczu w ¶mietance, jak± mo¿na spotkaæ w Polsce, to 36% i takiej te¿ u¿y³am. Wbrew przepisowi pos³odzi³am j± te¿ przed ubiciem (podana w przepisie ilo¶æ uwzglêdnia tylko cukier, dodawany do kremu). Poza tym, nie mam sherry (to hiszpañskie wino) i nie planowa³am w tej chwili go kupowaæ. U¿y³am amaretto (likier migda³owy), które akurat mam. Muszê powiedzieæ, ¿e trifle wzbogacony s³odkim, migda³owym smakiem okaza³ siê pyszny. Warto go przygotowaæ w szklanym, przezroczystym naczyniu (jednym du¿ym lub kilku ma³ych), ¿eby kolejne warstwy by³y widoczne. Na tym polega urok tego deseru. 6-8 porcji:
Zapragnê³am zrobiæ ten deser pod wp³ywem serialu „Friends”. Pamiêtacie ten odcinek, w którym Rachel przygotowuje trifle, omy³kowo pomieszawszy ze sob± dwa ró¿ne przepisy, w wyniku czego powstaje deser z wo³owin±? Przyjaciele pytaj± j±, co robi, a ona odpowiada: It’s a trifle. It’s got all of these layers. First there’s a layer of ladyfingers, then a layer of jam, then custard, which I made from scratch, then raspberries, more ladyfingers, then beef sautéed with peas and onions, then a little more custard, and then bananas, and then I just put some whipped cream on top! Bardzo zainteresowa³ mnie deser, który wygl±da³ wyj±tkowo apetycznie w wielkiej szklanej misie. By³ piêknie i pieczo³owicie u³o¿ony; ja nie umiem tak ³adnie pouk³adaæ tych warstw i wrzucam wszystkie byle jak. Opis sk³adników brzmia³ naprawdê pysznie (pomijaj±c kwestiê wo³owiny). W ka¿dym razie – od momentu obejrzenia tego odcinka mia³am ochotê co¶ takiego zje¶æ. Jako fanka "Friendsów" chcia³am nawet pierwotnie wykorzystaæ uk³ad warstw, podany przez Rachel (bez wo³owiny!), ale tym razem zdecydowa³am siê na tradycyjny. Niestety, nie potrafiê ju¿ teraz podaæ ¼ród³a, z którego korzysta³am. Ju¿ parê miesiêcy temu przet³umaczy³am i zapisa³am przepis, który czeka³ na wypróbowanie a¿ do teraz. Niewykluczone, ¿e korzysta³am z paru stron internetowych, chc±c dociec, jaki to jest ten tradycyjny, pierwotny sk³ad. ¯eby siê trochê zrehabilitowaæ, polecam ten tekst, z którego wynika, ¿e podana przeze mnie kolejno¶æ warstw jest t± tradycyjn±-i-jedyn±-w³a¶ciw±. W skrócie - z tekstu wynika, ¿e doln± warstwê zawsze stanowi ciasto: biszkopt, biszkopty albo inne ciastka. Ciasto zostaje - opcjonalnie - skropione alkoholem, najlepiej s³odkim i pasuj±cym smakiem do pozosta³ych sk³adników. Nastêpny jest d¿em, mus albo sos - i tutaj dobrze jest u¿yæ takiego, który jest zrobiony z owoców u¿ytych w deserze. A wiêc je¶li trifle z malinami - to d¿em malinowy; je¶li z truskawkami - sos truskawkowy. To podkre¶li, wzmocni smak owoców. Owoce stanowi± nastêpn± warstwê, na nie wylewa siê krem, a na samej górze umieszcza siê bit± ¶mietanê. Wariacje i modyfikacje oczywi¶cie mog± byæ przeró¿ne, a podany uk³ad warstw zachêca do tworzenia w³asnych zestawieñ smakowych. Na blogu poda³am ju¿ wcze¶niej przepis na trifle truskawkowo-cytrynowy. Tagi:
biszkopty/herbatniki/ciastka
d¿em/marmolada/konfitura
migda³y
owoce
s³odko
¶mietana kremówka
wanilia
00:04, poecile ,
desery
Link Komentarze (6) »
poniedzia³ek, 31 sierpnia 2009
To do¶æ nietypowy tort. Nie zawiera grubych warstw kremu, tylko cieniutkie warstwy d¿emów i marcepanu. Jest za to wyj±tkowo mocno nas±czony owocowo-rumowym ponczem. Ma do¶æ zdecydowany smak - jest bardzo s³odki. Jednocze¶nie jednak jest to smak w jaki¶ sposób subtelny; delikatnie przenikaj± siê w nim smaki cytrusów, rumu i marcepanu. ¯aden nie dominuje. Smak alkoholu równie¿ nie jest intensywny; w³a¶ciwie jest ledwo wyczuwalny. Warto zwróciæ uwagê na to, ¿eby równomiernie i dok³adnie skropiæ biszkopt ponczem. Ja pope³ni³am przeoczenie i jedno miejsce pozosta³o suche - stanowi³o dysonans w stosunku do ca³o¶ci. Bardzo cieszy³ mnie proces produkcji tortu. To dlatego, ¿e wszystkie sk³adniki tak przyjemnie siê podjada³o. Kiedy otworzy³am s³oik z d¿emem pomarañczowym, zapachnia³ tak mocno, ¿e musia³am go spróbowaæ. Poncz ze ¶wie¿ych soków równie¿ by³ bardzo dobry, a do jedzenia marcepanu jestem chêtna w ka¿dych okoliczno¶ciach. I tak pracowa³am w¶ród unosz±cego siê wokó³ mnie zapachu pomarañczy, podjadaj±c - i wiedzia³am, ¿e z po³±czenia pysznych sk³adników musi powstaæ co¶ dobrego. BISZKOPT:
PONCZ:
DO PRZE£O¯ENIA I DEKORACJI:
Po przeszperaniu Internetu dosz³am do wniosku, ¿e to nie jest prawdziwy starowiedeñski tort ponczowy. Na wiêkszo¶ci stron pod tym has³em znajduje siê bowiem trochê inny przepis: o, taki, jak tu. Nie ma w nim marcepanu - to najwa¿niejsza ró¿nica w stosunku do przepisu, który podajê. Chocia¿ zazwyczaj lubiê docieraæ do oryginalnych, ¼ród³owych przepisów i poznawaæ tradycyjne smaki, tym razem zdecydowa³am siê na wypróbowanie tego, zmienionego przepisu - a to dlatego, ¿e barrrdzo lubiê marcepan. Jestem jednak pewna, ¿e oryginalny przepis równie¿ kiedy¶ wypróbujê.
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zak³adki:
Kulinarne sklepy internetowe z towarem dobrej jako¶ci i ¶wietn± obs³ug±
CSS i skrypty - przydatne przy urz±dzaniu bloga
Tagi
Zak³adki:
Kulinarne sklepy internetowe z towarem dobrej jako¶ci i ¶wietn± obs³ug±:
CSS i skrypty - przydatne przy urz±dzaniu bloga:
|