Wpisy z tagiem: migda³y
niedziela, 13 maja 2012
Finansjerki, czyli pyszny sposób na wykorzystanie nadmiarowych bia³ek jajek. Wiele wypieków ma w sk³adzie tylko ¿ó³tka - co zrobiæ z bia³kami? Wyrzuciæ? Ja je zamra¿am z przeznaczeniem do pó¼niejszego wykorzystania. Mo¿na je mroziæ i przechowywaæ w ma³ych s³oikach albo pojemnikach; ja wlewam je do miseczek i wstawiam do zamra¿alnika, a kiedy ju¿ s± zamro¿one - wyjmujê z miseczek i przek³adam do woreczków, po czym natychmiast wk³adam z powrotem do zamra¿alnika. W ten sposób zajmuj± mniej miejsca, ni¿ zajmowa³yby razem ze s³oiczkami, a poza tym odzyskujê miseczki i nie muszê u¿ywaæ jednej na ka¿d± porcjê bia³ek. Wiêkszo¶æ z tych zamro¿onych bia³ek zu¿ywam pó¼niej do finansjerek; ju¿ do upieczenia ma³ej porcji potrzebnych jest do¶æ du¿o. Zaczê³am od tego, ¿e dziêki pieczeniu finansjerek nie marnuj± siê bia³ka, ale nie chcia³abym, ¿eby to brzmia³o jak, jakby to by³a jedyna zaleta tych wypieków! Warto zapoznaæ siê z finansjerkami przede wszystkim dlatego, ¿e s± bardzo, bardzo dobre. Jaki maj± smak? Migda³owo-ma¶lany. Ich podstaw± s± zmielone migda³y i tylko niewielka ilo¶æ m±ki. Zawieraj± te¿ beurre noisette ("orzechowe mas³o"), czyli stopione i podgotowane a¿ do lekko br±zowego koloru mas³o, od którego zosta³o oddzielone wytr±cone bia³ko. Bêd± wiêc smakowa³y przede wszystkim osobom, które lubi± migda³y i ma¶lane wypieki. Z mojego do¶wiadczenia wynika, ¿e smakuj± prawie wszystkim. Dotychczas trafi³am na tylko jedn± osobê, której finansjerki nie przypad³y do gustu - by³a to osoba, która nie przepada za migda³ami. Wiele osób dopytuje, sk±d siê bierze oryginalny smak finansjerek, nie s± bowiem w stanie rozpoznaæ, co jest w sk³adzie. A to w³a¶nie z powodu beurre noisette, którego siê raczej w Polsce nie stosuje (ja nigdy wcze¶niej do niczego go nie u¿ywa³am), a które ma posmak lekko orzechowy oraz z powodu bia³ek jajek, które rzadko s± stosowane do wypieków z pominiêciem ¿ó³tek - o wiele rzadziej w ka¿dym razie, ni¿ ¿ó³tka bez bia³ek. Dlatego te¿, pomimo, ¿e na moich zdjêciach s± finansjerki upieczone w foremkach do muffinek, zapewniam, ¿e s± czym¶ zupe³nie od muffinek innym - to zupe³nie inny smak i zupe³nie inna struktura. Spieczone na z³oto na zewn±trz i miêkkie w ¶rodku - to równie¿ stanowi o ich uroku. Podobno nazwa "financiers" pochodzi od foremek, w których powinno siê te ciastka piec - foremki te nadaj± im pod³u¿ny kszta³t, tak ¿e wypieki wygl±daj± jak sztabki z³ota. Ja nie mam specjalnej formy do finansjerek, dlatego u¿ywam foremek do muffinek. ¦ci¶le bior±c, preferujê foremki do minimuffinek, bo jestem zdania, ¿e finansjerki nie powinny byæ zbyt du¿e. Zawieraj±, jak zosta³o wspomniane, du¿o mas³a i migda³ów, s± wiêc raczej t³uste i ciê¿kie. Dodajmy te¿, ¿e s± bardzo s³odkie. S± pyszne, ale moim zdaniem najbardziej siê je docenia, jedz±c w ma³ych porcjach. Trochê lekko¶ci nadaje im zreszt± dodatek owoców. Ja osobi¶cie preferujê gruszkê. Je¶li kto¶ siê obawia nadmiaru s³odyczy, niech lepiej wybierze kwaskowate owoce - wi¶nie albo porzeczki. Wracaj±c do kwestii foremek, u¿ywam do nich papierowych papilotek, bo bez nich trudno mi wydobyæ gotowe wypieki, nie uszkadzaj±c ich. Zapewne dobrze te¿ sprawdz± foremki z silikonu.
Z poni¿szych sk³adników wychodzi mi dziesiêæ finansjerek upieczonych w standardowej wielko¶ci foremkach na muffinki albo dwadzie¶cia parê finansjerek upieczonych w foremkach do minimuffinek.
http://forthebodyandsoulpl.blogspot.com/2009/03/finansjerki-z-czerwonymi-porzeczkami.html
niedziela, 31 pa¼dziernika 2010
Opéra to francuskie ciasto o kawowo-czekoladowym smaku. Dzisiaj jednak przedstawiam jego bia³± odmianê, nie zawieraj±c± kawy ani kakao. Trzy masy, które wchodz± w sk³ad tego ciasta - ma¶lany krem, ganache i polewa - zawieraj± bia³± czekoladê. Z tego te¿ powodu ciasto mo¿e dla niektórych byæ zbyt md³e - nie ma w nim niczego, co wprowadzi³oby interesuj±c± goryczkê, bardziej zdecydowany smak. By³am bardzo ciekawa, jak smakuje, bo wydawa³o mi siê, ¿e bêdzie zbyt s³odkie. Ciasto okaza³o siê jednak inne, ni¿ siê spodziewa³am, a to dziêki biszkoptowi, który jest raczej ma³o s³odki i równowa¿y smaki kremów. Ca³o¶æ jest pysznie delikatna. Oczywi¶cie polecam przede wszystkim fanom bia³ej czekolady, bo jest tutaj zdecydowanie motywem przewodnim. Mnie to ciasto bardzo smakuje. Ten przepis zainteresowa³ mnie ze wzglêdu na swoj±... d³ugo¶æ. Podoba mi siê taki precyzyjny i dok³adnie opisany proces pieczenia. Zdajê sobie sprawê, ¿e dla innych to w³a¶nie mo¿e byæ wad± - niektórzy wol± w kuchni improwizowaæ. Dla mnie taka drobiazgowo¶æ oznacza, ¿e przepis zosta³ dok³adnie przemy¶lany i realizuj±c go, stwarzam co¶ pysznego. Pod±¿aj±c za przepisem ze ¼ród³owego bloga, ganache po³o¿y³am na samej górze ciasta, a bezpo¶rednio na nim polewê. W innym miejscu przeczyta³am jednak, ¿e warto, ¿eby ostatni± warstw± przed polew± by³ ma¶lany krem, bo on potrafi mocno zastygn±æ w lodówce i polewê ³atwo siê rozsmarowuje - tak w³a¶nie jest oryginalnym przepisie na Opérê. Dlatego te¿, chocia¿ na zdjêciu ganache jest tu¿ pod polew±, przepis zawiera ju¿ zmienion± kolejno¶æ tworzenia warstw. Polewy wysz³o bardzo du¿o - za du¿o, moim zdaniem - dlatego te¿, podaj±c ten przepis, pozwoli³am sobie zmiejszyæ jej ilo¶æ o 20%. 20 porcji: CIASTO:
SYROP:
KREM MA¦LANY:
GANACHE/MUS:
POLEWA:
http://palachinka.blogspot.com/2008/05/daring-bakers-may-2008-op.html
¶roda, 10 marca 2010
Przepis zaczerpniêty wprost ze znanego wszystkim bloga. Niczego w nim nie zmieni³am. Zamieszczam go tu, ¿eby og³osiæ triumf nad kremem, który bardzo nie chcia³ siê udaæ, ale w koñcu skapitulowa³ i siê uda³. A jak ju¿ siê uda³, to siê tym pochwalê. Przy okazji opiszê, co te¿ takiego robi³am, ¿e siê nie udawa³ i jak to zrobi³am, ¿e ostatecznie wyszed³ dobry. Pisa³am ju¿, ¿e dopiero uczê siê piec? No. I w taki w³a¶nie sposób uczê siê na w³asnych b³êdach. Mo¿e komu¶ uda siê czego¶ nauczyæ na moich b³êdach i ju¿ nie bêdzie musia³ pope³niaæ w³asnych. Tort jest lekki i chyba oryginalny - ja nigdy dot±d nie jad³am niczego, co ³±czy³oby ze sob± mak i bia³± czekoladê. A pasuj± do siebie bardzo dobrze. A wiêc: tort jest lekki. I delikatny w smaku. Idealnie nas±czony ponczem: wilgotny, ale nie mokry. Aromat rumu podkre¶la smak ca³o¶ci, ale nie dominuje. Chowa siê gdzie¶ na dalszym planie tak, ¿e w³a¶ciwie trudno go rozpoznaæ, chocia¿ jest wyczuwalny. Krem rozp³ywa siê w ustach. Marzy³a mi siê ¶nie¿nobia³a dekoracja tego tortu: jakie¶ rozetki, gwiazdki z kremu, ozdobione kilkoma srebrnymi kuleczkami. Okaza³o siê, ¿e ten krem niezbyt siê nadaje do robienia takich dekoracji. Chocia¿ ma g³adk± strukturê, trudno mi by³o tak wyg³adziæ powierzchniê tortu i ozdobiæ j± rozetkami, ¿eby wygl±da³o to ³adnie. Krem uk³ada³ siê jako¶ inaczej, ni¿ chcia³am i uparcie nadawa³ tortowi niechlujny, ba³aganiarski wygl±d. Ostatecznie siê podda³am, wyg³adzi³am krem tak, jak umia³am najlepiej i posypa³am tort ró¿owymi serduszkami. Ale mam ju¿ pomys³ na to, jak mo¿na by zrealizowaæ mój pierwotny zamys³: ubiæ dodatkowo sam± ¶mietankê, ewentualnie ¶mietankê z cukrem. Cienk± warstw± takiej ¶mietanki dodatkowo ob³o¿yæ tort i wyg³adziæ powierzchniê, z reszty zrobiæ rozetki. Dekoracje z bitej ¶mietany na pewno bêd± dobrze wygl±daæ.
Poniewa¿ osobom, które potrafi± piec, na pewno wystarczy przepis bez dodatkowych rozwlek³ych opisów, podajê go od razu. A je¶li kto¶, tak jak ja, jeszcze siê uczy, mo¿e przeczytaæ historiê moich nieudanych prób, któr± znajdzie zaraz za przepisem. CIASTO:
PONCZ:
KREM:
Bia³ka oddzieliæ od ¿ó³tek. Bia³ka ubiæ na sztywn± pianê, pod koniec ubijania dodaj±c stopniowo cukier puder, nastêpnie ¿ó³tka. Migda³y wymieszaæ z m±kami, proszkiem do pieczenia i makiem. Powoli po³±czyæ z mas± jajeczn±, wymieszaæ delikatnie. Tortownicê o ¶rednicy 23 cm wysmarowaæ mas³em, wysypaæ bu³k± tart±, wlaæ do niej ciasto. Piec w temperaturze 180 °C przez oko³o 45 minut, a¿ wbity w nie patyczek pozostanie suchy. Wystudziæ, przekroiæ wzd³u¿ dwa razy. Zrobiæ poncz: zimn±, przegotowan± wodê wymieszaæ z rumem, odstawiæ. Czekoladê przeznaczon± na krem rozpu¶ciæ w k±pieli wodnej, wystudziæ. ¦mietanê kremówkê ubiæ na sztywno. Powoli wlewaæ och³odzon± bia³± czekoladê, dalej ubijaæ. Na tortownicy u³o¿yæ pierwszy blat, nas±czyæ ponczem. Na blacie rozsmarowaæ ⅓ kremu. Przykryæ drugim blatem, nas±czyæ ponczem, posmarowaæ kolejn± ⅓ kremu. Przykryæ ostatnim blatem, nas±czyæ ponczem, udekorowaæ kremem boki i wierzch tortu. Sch³odziæ. Dowolnie udekorowaæ. Tort mo¿na przygotowaæ dzieñ wcze¶niej. Ten krem jest chyba do¶æ trudny dla pocz±tkuj±cych. Wnioskujê to z liczby znajduj±cych siê pod ¼ród³owym przepisem komentarzy, które og³aszaj±, ¿e co¶ posz³o nie tak. Dlatego te¿ mam nadziejê, ¿e mój opis pora¿ek komu¶ siê przyda i pomo¿e przy robieniu kremu. Pomo¿e znale¼æ przyczynê ewentualnego niepowodzenia i j± wyeliminowaæ. Zepsu³am krem kilka razy, zanim siê uda³o go zrobiæ. Nie do wiary, ¿e by³am taka wytrwa³a, ¿e próbowa³am dalej. Na pewno zachêci³o mnie to, ¿e skoro autorka bloga "Moje wypieki" poleca ten przepis, to na pewno jest on dobry. Uszczegó³owiê: upar³am siê, ¿eby krem zrobiæ ze ¶mietanki (p³ynnej). Na pewno da siê go te¿ zrobiæ ze ¶mietany (gêstej). I byæ mo¿e jest to nawet ³awiejsze. Ale ze ¶mietanki wychodzi trochê bardziej delikatny i tak mi bardziej pasowa³o. Przy pierwszym podej¶ciu krem mi siê zwarzy³. Sch³odzi³am ¶mietankê jak zwykle, da³a siê ubiæ bez problemów. Zaczê³am wlewaæ do niej czekoladê i ubijaæ. Zwarzy³a siê. Wniosek, do którego dosz³am: nale¿y ¶mietankê sch³odziæ najbardziej, jak siê da (w moim przypadku oznacza to sch³odzenie jej bardziej, ni¿ to zwykle robi³am). Nawet, je¶li taka nie do koñca sch³odzona sama w sobie siê ubije, w po³±czeniu z lekko ciep³± czekolad± jej temperatura siê podniesie i przy dalszym ubijaniu spowoduje rozwarstwienie siê kremu. Drugie podej¶cie da³o w rezultacie krem z grudkami. P³ynna czekolada w zetkniêciu z lodowat± ¶mietank± zd±¿y³a lekko zastygn±æ, zanim zosta³a wmiksowana w krem i pozosta³a w nim w postaci malutkich kawa³ków. Wyja¶nienie: wla³am za du¿o czekolady na raz, robi±c przerwê w miksowaniu, zamiast zrobiæ dok³adnie tak, jak w przepisie, czyli miksowaæ bez przerwy. Muszê jednak dodaæ, ¿e smakowi kremu to ani trochê nie zaszkodzi³o, a grudki nie by³y wyczuwalne. Tylko widoczne. Podej¶cie trzecie. Nie wiedz±c, czy problem z grudkami siê nie powtórzy, postanowi³am rozcieñczyæ roztopion± czekoladê ma³± ilo¶ci± ¶mietanki, ¿eby by³a mniej sk³onna do zastygania. Nie uda³o siê. Ma³a ilo¶æ ¶mietanki dodana do roztopionej czekolady powodowa³a jej warzenie siê, i to zarówno wtedy, kiedy oba sk³adniki by³y ciep³e, jak i wtedy, kiedy by³y sch³odzone. To bardzo dziwne, ale okazuje siê, ¿e o ile bia³± czekoladê da siê rozpu¶ciæ w wiêkszej ilo¶ci mleka (tak, jak w poprzednim przepisie na tort), to niewielkiej ilo¶ci nie da siê z bia³± czekolad± wymieszaæ. Kiedy w koñcu krem wyszed³ tak, jak trzeba, nie mog³am zrozumieæ, dlaczego tak d³ugo mi siê to nie udawa³o. Ostatecznie nie ma w tym niczego trudnego - wystarczy postêpowaæ dok³adnie tak, jak jest to opisane w przepisie, czyli dobrze sch³odziæ ¶mietankê, a roztopion± i sch³odzon± czekoladê wlewaæ do niej powoli, miksuj±c na bie¿±co. I nie trzeba kombinowaæ z rozcieñczaniem czekolady. (Dygresja: taki krem da siê zrobiæ równie¿ mieszaj±c roztopion± czekoladê z ca³± ¶mietank±, ch³odz±c, a nastêpnie ubijaj±c ca³o¶æ. Tego nie próbowa³am. Chcia³am zrobiæ to tak, tak mówi przepis, bo przecie¿ skoro da siê to tak zrobiæ, mnie równie¿ musia³o siê udaæ.) Niez³a konkluzja: po tylu nieudanych próbach doj¶æ do wniosku, ¿e nale¿a³o po prostu postêpowaæ wed³ug przepisu. Tyle tylko, ¿e trzeba postêpowaæ dok³adnie wed³ug przepisu. Przy okazji muszê powiedzieæ, ¿e czekolada Milka bardzo dobrze nadaje siê to rozpuszczania. Rozp³ywa siê szybko i jest fantastycznie aksamitna, bez grudek. Ch³odzona, przy zadziwiaj±co niskich temperaturach pozostaje p³ynna. Skoro ju¿ o tym mowa, u¿y³am ¶mietanki 36% firmy £owicz. http://mojewypieki.blox.pl/2008/09/Tort-makowy-z-kremem-z-bialej-czekolady.html
wtorek, 08 wrze¶nia 2009
Póki s± jeszcze maliny, postanowi³am spróbowaæ, jak smakuje prawdziwy angielski trifle. W³a¶ciwie w przypadku takiej potrawy jak trifle posiadanie precyzyjnego przepisu nie jest konieczne – w koñcu to tylko deser z³o¿ony z warstw owoców i kremów. Jakiekolwiek siê tam znajd± sk³adniki i proporcje, na pewno bêdzie pyszny, bo w koñcu jak trudno co¶ takiego skomponowaæ? Ale ja postanowi³am mimo wszystko dotrzeæ do pierwotnego, ¼ród³owego przepisu. Mnogo¶æ odmian tego deseru w Internecie ¶wiadczy o tym, ¿e ma³o kto ju¿ pamiêta, jak± postaæ mia³ na pocz±tku i ma³o kogo to obchodzi. Jako¶ jednak uda³o siê dotrzeæ do ¼róde³. Skompletowa³am w³a¶ciwy przepis i wykona³am. Tradycyjny. Angielski. Deser. Z malinami i bananami.
Uczciwie mówi±c, ju¿ na wstêpie wiedzia³am, ¿e przyjdzie mi minimalnie zmodyfikowaæ przepis. Na przyk³ad ¶mietanka – maksymalna zawarto¶æ t³uszczu w ¶mietance, jak± mo¿na spotkaæ w Polsce, to 36% i takiej te¿ u¿y³am. Wbrew przepisowi pos³odzi³am j± te¿ przed ubiciem (podana w przepisie ilo¶æ uwzglêdnia tylko cukier, dodawany do kremu). Poza tym, nie mam sherry (to hiszpañskie wino) i nie planowa³am w tej chwili go kupowaæ. U¿y³am amaretto (likier migda³owy), które akurat mam. Muszê powiedzieæ, ¿e trifle wzbogacony s³odkim, migda³owym smakiem okaza³ siê pyszny. Warto go przygotowaæ w szklanym, przezroczystym naczyniu (jednym du¿ym lub kilku ma³ych), ¿eby kolejne warstwy by³y widoczne. Na tym polega urok tego deseru. 6-8 porcji:
Zapragnê³am zrobiæ ten deser pod wp³ywem serialu „Friends”. Pamiêtacie ten odcinek, w którym Rachel przygotowuje trifle, omy³kowo pomieszawszy ze sob± dwa ró¿ne przepisy, w wyniku czego powstaje deser z wo³owin±? Przyjaciele pytaj± j±, co robi, a ona odpowiada: It’s a trifle. It’s got all of these layers. First there’s a layer of ladyfingers, then a layer of jam, then custard, which I made from scratch, then raspberries, more ladyfingers, then beef sautéed with peas and onions, then a little more custard, and then bananas, and then I just put some whipped cream on top! Bardzo zainteresowa³ mnie deser, który wygl±da³ wyj±tkowo apetycznie w wielkiej szklanej misie. By³ piêknie i pieczo³owicie u³o¿ony; ja nie umiem tak ³adnie pouk³adaæ tych warstw i wrzucam wszystkie byle jak. Opis sk³adników brzmia³ naprawdê pysznie (pomijaj±c kwestiê wo³owiny). W ka¿dym razie – od momentu obejrzenia tego odcinka mia³am ochotê co¶ takiego zje¶æ. Jako fanka "Friendsów" chcia³am nawet pierwotnie wykorzystaæ uk³ad warstw, podany przez Rachel (bez wo³owiny!), ale tym razem zdecydowa³am siê na tradycyjny. Niestety, nie potrafiê ju¿ teraz podaæ ¼ród³a, z którego korzysta³am. Ju¿ parê miesiêcy temu przet³umaczy³am i zapisa³am przepis, który czeka³ na wypróbowanie a¿ do teraz. Niewykluczone, ¿e korzysta³am z paru stron internetowych, chc±c dociec, jaki to jest ten tradycyjny, pierwotny sk³ad. ¯eby siê trochê zrehabilitowaæ, polecam ten tekst, z którego wynika, ¿e podana przeze mnie kolejno¶æ warstw jest t± tradycyjn±-i-jedyn±-w³a¶ciw±. W skrócie - z tekstu wynika, ¿e doln± warstwê zawsze stanowi ciasto: biszkopt, biszkopty albo inne ciastka. Ciasto zostaje - opcjonalnie - skropione alkoholem, najlepiej s³odkim i pasuj±cym smakiem do pozosta³ych sk³adników. Nastêpny jest d¿em, mus albo sos - i tutaj dobrze jest u¿yæ takiego, który jest zrobiony z owoców u¿ytych w deserze. A wiêc je¶li trifle z malinami - to d¿em malinowy; je¶li z truskawkami - sos truskawkowy. To podkre¶li, wzmocni smak owoców. Owoce stanowi± nastêpn± warstwê, na nie wylewa siê krem, a na samej górze umieszcza siê bit± ¶mietanê. Wariacje i modyfikacje oczywi¶cie mog± byæ przeró¿ne, a podany uk³ad warstw zachêca do tworzenia w³asnych zestawieñ smakowych. Na blogu poda³am ju¿ wcze¶niej przepis na trifle truskawkowo-cytrynowy. Tagi:
biszkopty/herbatniki/ciastka
d¿em/marmolada/konfitura
migda³y
owoce
s³odko
¶mietana kremówka
wanilia
00:04, poecile ,
desery
Link Komentarze (6) »
poniedzia³ek, 31 sierpnia 2009
To do¶æ nietypowy tort. Nie zawiera grubych warstw kremu, tylko cieniutkie warstwy d¿emów i marcepanu. Jest za to wyj±tkowo mocno nas±czony owocowo-rumowym ponczem. Ma do¶æ zdecydowany smak - jest bardzo s³odki. Jednocze¶nie jednak jest to smak w jaki¶ sposób subtelny; delikatnie przenikaj± siê w nim smaki cytrusów, rumu i marcepanu. ¯aden nie dominuje. Smak alkoholu równie¿ nie jest intensywny; w³a¶ciwie jest ledwo wyczuwalny. Warto zwróciæ uwagê na to, ¿eby równomiernie i dok³adnie skropiæ biszkopt ponczem. Ja pope³ni³am przeoczenie i jedno miejsce pozosta³o suche - stanowi³o dysonans w stosunku do ca³o¶ci. Bardzo cieszy³ mnie proces produkcji tortu. To dlatego, ¿e wszystkie sk³adniki tak przyjemnie siê podjada³o. Kiedy otworzy³am s³oik z d¿emem pomarañczowym, zapachnia³ tak mocno, ¿e musia³am go spróbowaæ. Poncz ze ¶wie¿ych soków równie¿ by³ bardzo dobry, a do jedzenia marcepanu jestem chêtna w ka¿dych okoliczno¶ciach. I tak pracowa³am w¶ród unosz±cego siê wokó³ mnie zapachu pomarañczy, podjadaj±c - i wiedzia³am, ¿e z po³±czenia pysznych sk³adników musi powstaæ co¶ dobrego. BISZKOPT:
PONCZ:
DO PRZE£O¯ENIA I DEKORACJI:
Po przeszperaniu Internetu dosz³am do wniosku, ¿e to nie jest prawdziwy starowiedeñski tort ponczowy. Na wiêkszo¶ci stron pod tym has³em znajduje siê bowiem trochê inny przepis: o, taki, jak tu. Nie ma w nim marcepanu - to najwa¿niejsza ró¿nica w stosunku do przepisu, który podajê. Chocia¿ zazwyczaj lubiê docieraæ do oryginalnych, ¼ród³owych przepisów i poznawaæ tradycyjne smaki, tym razem zdecydowa³am siê na wypróbowanie tego, zmienionego przepisu - a to dlatego, ¿e barrrdzo lubiê marcepan. Jestem jednak pewna, ¿e oryginalny przepis równie¿ kiedy¶ wypróbujê.
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zak³adki:
Kulinarne sklepy internetowe z towarem dobrej jako¶ci i ¶wietn± obs³ug±
CSS i skrypty - przydatne przy urz±dzaniu bloga
Tagi
Zak³adki:
Kulinarne sklepy internetowe z towarem dobrej jako¶ci i ¶wietn± obs³ug±:
CSS i skrypty - przydatne przy urz±dzaniu bloga:
|